Kradzież treści a duplicate content

Każda osoba podejmująca prężne działania w strategii content marketingu i zajmująca się tworzeniem unikalnych treści wścieka się, gdy znajduje w wynikach wyszukiwania treść podobną do własnej – skradzioną i bez pytania wykorzystaną, a jednak umieszczoną wysoko. Tracimy długie godziny na wymyślaniu treści oryginalnych, które są w stanie zainteresować internautów i skusić ich do przekazania naszych artykułów czy infografik dalej – a jednak okazuje się, że zwykły złodziej, mający sobie za nic kulturę w sieci, wykorzysta nasz pomysł i jeszcze na tym zyska! Jak Google odnosi się do tego problemu i dlaczego twórca zawsze będzie poszkodowany?

Unikalna treść a treść powielona

Najnowsze zabezpieczenia wprowadzone przez Google premiują treść unikalną, która jest dla użytkowników sieci interesująca i pożyteczna – oznacza to, że wyżej w rankingu znajdzie się ta strona, która wzbudza zainteresowanie i rzeczywiście odpowiada na potrzeby klientów, czyli na przykład zawiera porady związane z niektórymi sprawami, ważne opisy, albo ciekawostki. Ażeby znaleźć się wyżej w rankingu wyszukiwarki Google – najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie – należy nieco się postarać, pogłówkować i wymyślić coś wyjątkowego. Wówczas treść sama na siebie pracuje, przekazywana przez internautów między sobą między innymi za pomocą portali społecznościowych.

Trudno się zatem dziwić, że każdy twórca obawia się naśladowców – sam długo myślał nad jakąś koncepcją, artykułem, poradnikiem, a ktoś bezczelnie zabiera mu pomysł i tworzy treść będącą kopią, powieleniem. Teoretycznie takie treści powinny być blokowane, bądź znaleźć się w rankingu niezwykle nisko – okazuje się jednak, że czasem trafiają wysoko i to za wiedzą oraz zgodą Google! Dlaczego?

Intencje internauty - czyli gra o pozycję

Google od samego początku nie potrafi sobie poradzić z powielanymi treściami – artykuły oparte na pewnych treściach, albo nawet dosłownie je kopiujące mogą bowiem być wzbogacone o kolejne elementy, które internautom mogą się wydać atrakcyjne. A zatem będą za takie uznane również przez algorytmy wyszukiwarki Google! Dla tej firmy od samego początku najważniejszy był użytkownik sieci – wszystkie mechanizmy i zabezpieczenia są nastawione na to, by internauci byli usatysfakcjonowani, mogli znaleźć szybko odpowiedzi na swoje pytania, pomocne porady i ciekawostki. Dlatego też twórca będzie, niestety, zawsze stał na straconej pozycji. Czołowy Webmaster Trends Analyst, John Mueller z Google+, powiedział ostatnio w czasie spotkania z innymi Webmasterami, że powielanie treści tak naprawdę nie oznacza wcale spadku w rankingu wyszukiwarki strony, która jako pierwsza ową treść wrzuciła! Liczy się bowiem intencja szukającego, która jest rozpoznawana przez inteligentne wyszukiwarki – ta sama treść może bowiem być związana z różnymi miejscami w sieci, na przykład jeden opis produktu ze sklepem internetowym danej marki, a drugi opis ze sklepem lokalnym, sprzedającym ów produkt. W zależności od tego, czy internauta szuka konkretnego sklepu w okolicy, czy sklepu danej marki, wyniki wyszukiwania mogą być inne – a algorytm pokaże szukającemu jedną, albo drugą stronę. Nawet jeśli konkurencja rośnie, liczy się przede wszystkim dobro szukającego – czyli internauty. I z tym niestety, nie da się dyskutować.

Jak przeciwdziałać kradzieży?

Mimo że twórcy są na straconej pozycji, nie zostali pozostawieni samym sobie – Google przewidziało możliwości zaistnienia takich sytuacji i w konkretnych przypadkach jesteśmy w stanie zgłaszać kradzież, wnosząc o usunięcie powielonej bez naszej zgody treści. Podobne treści można zgłaszać pod tym adresem: https://support.google.com/legal/answer/3110420?hl=pl&rd=2.

Jeśli nasz wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, na mocy ustawy Digital Millennium Copyright Act zgłoszone strony zostaną przez Google usunięte. My zaś otrzymamy od Google potwierdzającego to mejla. Co to oznacza? Że strony ze skopiowaną od nas treścią przestaną się pojawiać w wynikach wyszukiwania Google. Zawsze jednak lepiej najpierw kierować prośbę bezpośrednio do autora treści lub właściciela strony – jeśli podany jest do niego adres mejlowy. Najczęściej już taka interwencja powoduje, że treść zostaje usunięta.